Zakochałem się kiedyś strasznie nieszczęśliwie
Kochałem strasznie , cierpiałem dotkliwie
Nie było nam dane żyć szczęściem rodziny
Nie wiem dziś kto kogo obwinia za winy
Każdy z was agresją odszczekuje groźby
Nie starając się nawet wysłuchać nas choćby
Dlatego też i życie nam się nie układa
Rozdzielona miłość pokuta to nie lada
I tak już cierpimy próbując na nowo
zreperować serce z inną osobą
Lecz nic nie wychodzi miłość gdzieś ucieka
Rozpływa się w myślach niczym rwąca rzeka
I ciągle powraca do mnie to wspomnienie
Jak bym to wpadł w otchłań w wieczne zapomnienie
Być może już nigdy nie będziemy razem
Połączymy dusze wędrując cmentarzem
Tam będziemy mieli nas dla siebie tylko
Wtedy już na zawsze niż teraz tą chwilką
