
Miłość w słowach
Aniolek
Przytulił ją do siebie, wiedział jak to kochała.
Kiedyś, kiedy swoje życie za niego by oddała.
Ale to już nic nie dało.
Te słowa wykrzyczane, to za bardzo bolało.
Mówił, że już zawsze tylko on i ona,
Stanowczo łapiąc ją za ramiona.
Ale to też już nie wystarczało.
Puste słowa, puste gesty, dla niej to za mało.
Przysięgał, że tamta była tylko pomyłkom,
Lecz wszystkie jego przysięgi były zwykłą zmyłką.
Potrzebowała powietrza, czasu,
Być z dala od niego, z dala od hałasu.
Wyrwała się z uścisku i pobiegła,
Wiedząc że ucieka z prywatnego nieba do publicznego piekła.
On został, patrząc jak umyka
W deszczu lodowatym jak wody strumyka.
I jak stał tak już został.
Za długo ukrywał uczucia. Kamienny pozostał
Posąg aroganta z wybujałym EGO,
Co myślał, że jedno skinienie i każda będzie jego.
Wbijam w twe cialo swoja dlon i w smiertelnym uscisku chwytam Cie za serce,czuje jego rowne bicie coraz to mocniejsze i mocniejsze z kazda chwila jego rytm sie wzmaga niczym wichura,na twej twarzy rysuje sie grymas bolu,z twych oczu plyna krwawe lzy,splywaja po twoich policzkach potem po brodzie az wkoncu laduja z glosnym pluskiem na ziemie,krawe lzy mieszaja sie ze zwyczajnymi, zaczynasz sie wyrywac lecz ja trzymam Ciebie mocno nie wyrwiesz sie o nie, nie masz na to zadnych szans jestes skazana na ma laska lub nie laske, w tej chwili chybiesz sie miedzy zyciem a smiercia zyciem a smiercia, a ja ?Usmiecham sie do Ciebie,zlizuje twe lzy chwytam mocniej za twoje serce i czekam az nadejda kolejne,twoje cierpienie napawa mnie radoscia nie wypowiedzianym szczesciem czuje nad Toba wladze jestes moim zwierzaczkiem suko a ja twoim panem i w kazdej chwili moge zadac Ci smierc,Nie skowycz mi pod uchem dziwko to nic Ci nie da i tak Cie nie puszcze. Wyjmuje tepy noz jestes ciekawa co z nim zrobie ?Potne Cie, twoja piekna twarz zaraz zaslonia krwiste rany ktorych nic juz nie zagoi,zaczynam robic pierwsze naciecia glebsze coraz to i glebsze moze dotkne nozem twego oka jak wolisz ?Tyle w twych oczach smutku wiec chyba je wydlubie ale zaraz po tym jak zmasakruje twa niegdys urocza twarzyczke,czekaj czekaj co mowisz ?Ze przepraszasz ?Ze zle postapilas?Alez nie ma za co ja Tobie wybaczam ale wracajac do sprawy czas wydlubac Ci oczko. Tak krzycz glosniej glosniej!To tylko wzmaga moja furie tylko pogarsza twa sytuacje lecz blagam Cie krzycz nie przestawaj bo ja tak bardzo tego chce, chce twego krzyku chce krzyku ktory wydobywasz ze swego gardla krztuszac sie w tej samej chwili wlasna krwia,poczuj ten bol poczuj to,nie probuj tego zamaskowac po prostu poddaj sie temu,popadnij w szalenstwo zalam sie wiesz ze ja tego wlasnie chce.Choc z drugiej strony juz czas na mnie wybacz ze sie zasiedzialem, pozwol ze juz pojde,tylko jeszcze wyrwe twoje serce i juz mnie nie ma...O juz je mam jakie pelne energi widzisz je jeszcze ? Jak pieknie sie rusza jak pieknie pulsuje a ile krwi z niego wyplywa, sama przyjemnosc,widze ze zasypiasz w oczach twych gasnie zyciowy ogien a i ruszasz sie metniej, czy ta dziura w piersi Tobie aby nie przeszkadza ?Ale co mnie to obchodzi zegnam sie z Toba pa pa :).